niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 3

Rano obudziłam się wesoła i rozpromieniona. Aż chce się żyć gdy patrzę za okno. Dziś wykłady miałam od 7 do 12 więc bardzo krótko. Po zajęciach zaplanowałam, że wybiorę się za poszukiwaniem prezentu dla Patryhy. Wstałam z łóżka, a że była 6 włączyłam laptopa, przejrzałam portale społecznościowe przy okazji tweetnęłam do wszystkich chłopaków. Po sprawdzeniu kilku stron poszłam wziąć jakieś ubrania. Dziś ubrałam się w  To . Wybrałam się do łazienki, wziełam szybki prysznic, umyłam zęby i wyszłam z domu. Dziś miał przyjść po mnie Jake ponieważ miał na tą samą godzinę wykłady. Zamykając dom ktoś podszedł i przytulił mnie od tyłu. To był nikt inny jak nie Jake. Po 15 minutowym spacerze dotarliśmy pod wielki gmach akademii. Mój chłopak poszedł do swoich kumpli ja natomiast usiadłam na parapecie obok Claudii, Patryhy, Carli i Amandy.:
- Cześć słoneczka! - musnęłam każdą policzek.
- Hey bejbe! - powiedziały wszystkie jednocześnie.
- Jak tam przygotowania do imprezki ? - skierowałam pytanie do Patryhy.
- Wszystko dobrze. Lokal załatwiony, alkohol, jedzenie, muzyka. Wszystko jest. Sukienkę też mam. - Uśmiechnęła się.
-To super - naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcję. Po pierwszej lekcji byłam już nieźle przymulona jednak moi przyjaciele ciągle mnie rozbawiali, więc troszkę się rozweseliłam. Gdy pomyślę, że będę musiała przeżyć dwa tygodnie bez tych debili to aż mi się smutno robi.. Ale jadę na Malediwy! Jedyny plus tej sytuacji.
- O czym tak myślisz kotku? - zapytał mój chłopak obejmując mnie w talii.
- O tobie misiu - uśmiechnęłam się.
- Ohh jak miło - złożył na mych ustach delikatny pocałunek.
Po wszystkich wykładach tak jak to sobie zaplanowałam udałam się za poszukiwaniem prezentu dla mojej przyjaciółki i sukienki dla siebie. Po niedługim czasie znalazłam coś idealnego! Dla Patryhy kupiłam tą   sukienkę i to: Bransoletkę i naszyjnik  A sobie  tę sukienkę i buty.   Po udanych zakupach poszłam do restauracji w której zjadłam obiad i wypiłam kawę. Następnie wróciłam do domu. Ponieważ była dopiero 15 zadzwoniłam do chłopaków i poprosiłam o spotkanie by ustalić szczegóły dotyczące urodzin Patryhy. Zaproponowałam aby chłopcy wpadli do mnie. Wysłałam im smsa z moim  adresem i po 30 minutach byli już pod moimi drzwiami. Zaprosiłam ich do mojego salonu zabierając przy okazji 6 szklanek, 2 soki, chipsy i ciastka.



Chłopcy rozgościli się Niall oczywiście od razu
rzucił się na jedzenie. Zaczeliśmy się wszyscy z niego śmiać. Liam odezwał się :
- Przepraszamy cię najmocniej za zachowanie Nialla, ale on ma tak zawsze..To jest taka nieuleczalna choroba. - zaśmiał się
- Przestań, przecież nic się nie dzieje. - uśmiechnęłam się do nich. - a więc mój plan jest taki.. Impreza zaczyna się o 17. Więc wy byście przyszli o 18. Śpiewalibyście a potem o 20 Niall zabrałby Patryhę gdzieś. Trzeba jeszcze wymyślić gdzie.. No a wy zostalibyście jak normalni goście i zabawialibyście się ze mną. Następnie Niall i Patryha by wrócili i wtedy zabawa do białego rana. I jak wam się podoba mój pomysł ?
- Dla mnie rewelacja! - krzyknął Niall. Reszta chłopców przytaknęła.
- Tylko  teraz powiedzcie mi gdzie ja mam ją zabrać... Bo to ma być randka tak ? - uśmiechnął się.
- Wiem jak zrobimy.. Ja podpytam się Patryhy jak wygląda jej wymarzona randka a potem wam to przekaże ok? - zapytałam
- No super. - uśmiechnął się Liam.
Resztę dnia spędziłam z chłopakami. Coraz bardziej się lubimy, poznajemy i jest nam dobrze w naszym towarzystwie. Dochodziła 20 a chłopaki postanowili się zbierać by już mi nie przeszkadzać. Mówiłam im, że nie przeszkadzają jednak oni postawili na swoim. Gdy wyszli ja udałam się by pouczyć się z zapisanych notatek z dzisiejszych wykładów. Po godzinnej nauce włączyłam laptopa. O 22 poszłam się wykąpać po czym położyłam się spać.
Rano obudziłam się poszłam wziąć prysznic, umyłam zęby, włosy związałam w wysokiego kucyka i założyłam to Zjadłam jeszcze wcześniej przygotowane przez moją mamę tosty i wyszłam zmierzając w stronę uczelni. Mijałam ulicą wiele ludzi którzy spieszyli się do pracy, szkoły. A ja szłam powoli z wielkim uśmiechem na twarzy. Był piątek. Jutro wielka impreza, którą z pewnością zapamiętam na długo. Myślałam jak mam zacząć temat wymarzonej randki z Patryhą i wymyśliłam, że najlepiej zapytać prosto z mostu. Weszłam do dużego budynku i poszłam pod klasę, w której miałam mieć pierwszy tego dnia wykład. Ostatni dzień w szkole. Jak to pięknie brzmi! Uśmiechnęłam się do siebie siadając na parapecie i włączając swojego Ipoda. Założyłam słuchawki, puściłam muzykę i oczekiwałam moich przyjaciółek. Po 5 minutach podeszły do mnie przytulając  się. :
- Hej moje wy gwiazdeczki! - zaśmiałam się.
- Jutro jeszcze bardziej zabłyśniemy! - uśmiechnęła się w moim kierunku Pat. -O czym tak rozmyślasz? - zapytała
- Przypominam sobie moją pierwszą randkę z Jake'iem.  A ty masz swoją wymarzoną randkę? - zadałam pytanie.
-Chcesz wiedzieć jaka by była moja wymarzona randka? Piękny taras na dachu, świece które pomagają światłu księżyca oświecić te miejsce. Z każdej strony przepiękny widok oświeconego kolorowo miasta, płatki róż ,wirujące pod wpływem delikatnego wiatru, po podłodze. Chętnie w taki wieczór zjadłabym sushi.-Zaśmiałam się cicho i spojrzałam w stronę Ann. Jestem trochę wymagająca, wiem, ale to tylko marzenia, a marzenia powinny być piękne więc co mam się ograniczać.- Spojrzałam w dół rozmyślając.
-O było by słodko gdybym dostała wielkiego białego misia! Ale... nie ważne, gdzie, co czy dostałabym pluszaka i w ogóle. Ta randka mogłaby się odbyć gdziekolwiek. Najważniejsze by z tą wyjątkową osobą...
- Uroczeee! Z całego serca życzę by tak wyglądała twoja randka. - uśmiechnęłam się i przytuliłam Patryhę.
Poszłyśmy na Pierwszy wykład a zarazem ostatni bo potem był tylko apel zakańczający rok studencki. Wyszliśmy z uczelni i postanowiliśmy iść do Milkshake City. Tak też zrobiliśmy. Spędziliśmy miło czas do 16. Pożegnaliśmy się każda z nas poszła do domu a  ja udałam się do chłopaków. Otworzył mi Louis w samych bokserkach. On poleciał do Harrego, przytulił się do niego i udawał, że płacze. Wszyscy się śmialiśmy. Gdy Lou się uspokoił Zaczęłam opowiadać chłopakom co też powiedziała mi Patryha. Nie powiem bo troszkę się obawiałam, że to będzie za trudne, ale Zayn z Liamem od razu zaczeli dzwonić do ludzi i ustalać wszystkie rzeczy. Przytuliłam się z każdym chłopakiem i wyszłam od nich.Z tamtąd udałam się do domu. Była 18 więc uszykowałam sobie wszystko na jutro moją sukienkę, kopertówkę i biżuterię. O 19 mama wołała mnie na kolacje więc zeszłam na dół. Zjadłam przygotowany przez mamę posiłek i wróciłam do siebie. Postanowiłam, że dziś położe się wcześniej, żeby jutro nie miała worów pod oczami i abym wyglądała jak człowiek a nie jakieś straszydło. Nalałam sobie gorącej wody do wanny, w której siedziałam prawie godzinę.  Nałożyłam na twarz mój ulubiony krem na noc, po którym zawsze moja skóra czuje się wypoczęta. Po kąpieli położyłam się na moje wygodne łóżko i odziwo bardzo szybko usnęłam.
**********************
Rano wstałam o 10 . Byłam tego dnia bardzo radosna. Włączyłam sobie laptopa. Po 2 godzinach serfowania po internecie poszłam na TV. Nim się zorientowałam była już 14:30. Poszłam się wykąpać. O 15 poprosiłam mamę by mnie pomalowała. Mama wzięła kosmetyki i poszłyśmy do mojego pokoju. Gdy już byłam pomalowana rozmawiałyśmy o imprezie, o której wrócę, troszkę o wakacjach. O 16 założyłam sukienkę i biżuterię wzięłam torebkę do ręki włożyłam do niej telefon i jeszcze kilka rzeczy. Zapakowałam mój prezent dla Patryhy i powoli zeszłam na dół. Tata wziął kluczyki od samochodu i wyszliśmy wygłupiając się. Mój kochany tatuś otwarł mi drzwi a następnie zasiadł za kierownicą. Punktualnie o 17 byłam przed lokalem, w którym miała się odbyć 18-nastka mojej kochanej przyjaciółki.

Było już bardzo dużo ludzi.Amanda była ubrana w: złotą sukienkę, czarne buty oraz biżuterię a włosy upięte miała w wysokiego koka. Carla w Sukienkę o kolorze rudym, do tego torebka i buty tego samego koloru. Włosy miała rozpuszczone. natomiast Claudia w to . Podeszłam do Patryhy która miała na sobie asymetryczną, seksowną sukienkę i wysokie buty. Włosy miała wyprostowane jak to zawsze bywało.
-Kochana chciałam Ci życzyć by wszystkie Twe marzenia się spełniły, żebyś była szczęśliwa, i wesoła jak dotychczas. Wszystkiego najlepszego skarbie! Proszę to dla Ciebie słoneczko. Mam nadzieję, że to będzie twój najwspanialszy dzień. - powiedziałam podając jej prezent ode mnie.
- Dziękuję, jesteś kochana. Chodźmy napić się szampana. - uśmiechnęła się.
Poszłyśmy z Patryhą, Carlą oraz Amandą  napić się szampana, porozmawiałam  z kilkoma ludźmi z uczelni i dostałam smsa od chłopaków, że stoją już przed lokalem. Wyszłam tak by nikt tego nie zauważył i chyba mi się udało. Zaprowadziłam chłopaków do tylniego wejścia, które prowadziło na scenę, a sama wróciłam do lokalu. Stanęłam koło mojej przyjaciółki by widzieć jej minę i też, aby ją przytrzymać by nie zemdlała. Ona niczego się nie domyślała. Stałyśmy i piłyśmy szampana gdy  usłyszałyśmy głos rozlegający się po całej sali. Patryha odwróciła się i zaczęła płakać.:
- Skarbie nie płacz.. Ten prezent miał sprawić Ci radość, a Ty mi tu płaczesz! - powiedziałam radośnie.
- Boże.. Ann.! Kocham Cię.!!!!!!!! - Patryha rzuciła się na mnie ściskając mnie. Chłopcy  śpiewali a ona była wniebowzięta. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam jej tak szczęśliwej. Cieszyło mnie to, że mój prezent spodobał się jej. W końcu Niall zaczął śpiewać. Złapał za rękę Patryhę i wciągnął ją na scenę.Śpiewał dla niej. Tylko dla niej. Ciągle patrzał się w jej oczy. On chyba nie spodziewał się, że moja przyjaciółka jest taka ładna. Na scenę weszli Harry z Louisem. Nieśli oni wielkiego misia. Takiego jak zażyczyła sobie ta kochana wariatka. Niall wziął bukiet kwiatów z ponad 100 różami od Zayna.
- Patryha czy zechciałabyś wybrać się ze mną na mały spacer? - Głos Niallera rozbrzmiewał po całym lokalu. Brązowooka  nie mogąc wydusić z siebie słowa przytaknęła tylko głową. Niall wstał otarł jej łzę spływającą po policzku podał kwiaty Zaynowi chwycił Patryhę za rękę i wyszli z sali. Do mnie natomiast przyszła reszta chłopaków. Przytuliłam każdego po kolei i jeszcze raz im podziękowałam.:
- Byliście niesamowici, a mina Patryhy była po prostu bezcenna. Dziękuję Wam.! - powiedziałam.
- Nie ma sprawy. Powiedz nam lepiej dlaczego ty nam nie powiedziałaś, że ona jest taka piękna?! - zapytał Louis.
- Niall był wniebowzięty gdy ją zobaczył. Coś mi mówi, że tych dwoje coś połączy. - Uśmiechnął się Zayn.
Podeszłam do mojego chłopaka pocałowałam go i przedstawiłam go chłopakom.Po niedługiej chwili dołączyły do nas Carla i Amanda. Zapoznałam wszystkich ze sobą. Resztę czasu spędziłam z Jake'iem, Louis'em, Zayn'em, Harry'm oraz Liam'em i Matt'em tańcząc i wygłupiając się.
***Z perspektywy Carli***
Wyszłam z klubu, w którym huczała muzyka i wszędzie wirowały kolorowe światła z laseru. Stanęłam Przed wejściem opierając się o barierkę. Przyglądałam się jeżdżącym autom,przechodzącym ludziom i miastu, które kładło się spać. Stałam sama, lecz usłyszałam nagle, że drzwi uchylają się i ktoś idzie w moja stronę.Przestałam obserwować prawie puste ulice i spojrzałam na mężczyznę, który stanął obok mnie. Wysoki brunet ze słodkimi kręconymi loczkami. Piękne zielone oczy w których nie trudno się zgubić, i uśmiech który wywołuje dreszcz przechodzący przez całe ciało nie był to nikt inny niż Harry Styles.
-Cześć śliczności, Jestem..-nie dokończył ponieważ  mu przerwałam, nie musiał kończyć wiedziałam..
-Wiem Harry. Ja jestem Carla.
-Jak ci mija impreza, widzę że dałaś w gaznik, widzę to po twoich oczach. -zaśmiał się.
-Popatrz na siebie ledwo stoisz-wyszczerzyłam się . Racja trochę mi się wypiło, nawet nie trochę.
-Powiedz mi coś o sobie.
-Jestem zadufana w sobie, kocham swoich przyjaciół, nienawidzę sztucznych ludzi i jestem romantyczką.
-Ciekawa osobowość -zakołysał zabawnie brwiami przez co nie mogłam się powstrzymać od śmiechu-ja chyba nie muszę o sobie opowiadać prawda?
-Wiesz, mimo że jesteś gwiazdką oraz członkiem zespołu, w którym kochają się moje przyjaciółki, nie wiem o Tobie za dużo.
-Jestem słodki, piękny, moje loczki są czarujące i mam dusze romantyka. Dasz się porwać do tańca.?
-Zamierzasz mnie porwać? Dzwonie na policję!-próbowałam mówić jak najpoważniej nie wybuchając śmiechem. Chłopak nie dał mi wyboru. Złapał za rękę i pociągnął do domu w tłum tańczących ludzi.
Stanął blisko mnie obejmując mnie swoimi silnymi ramionami w talii. Utonęłam w jego oczach, całkiem zapomnieliśmy o otaczającym nas świecie. Tańczyliśmy długo aż Loczek wpadł na jakiś pomysł.
Czułam, że na pewno coś wymyślił. Szłam za nim znowu niedobrowolnie lecz pod siłą jego dłoni. Wystraszyłam się gdy zobaczyłam że kieruje nas w stronę schodów.Na piętrze, na które weszliśmy było ciemno, ściany oświecał blask księżyca dostający się za okna. Dałam radę dostrzec kilka pokoi. Wyglądało mi to jak pokoiki na szybki numerek podczas upojnej imprezy. Postanowiłam zatrzymać się i w razie czego uciec.
-Harry gdzie ty mnie prowadzisz? Nie wyobrażaj sobie, że jestem łatwą lalą, która skoczy Ci do łóżka! Spadam.
Wyrwałam rękę z dłoni zielonookiego i już miałam odchodzić kiedy on znowu mnie złapał. Tym razem o wiele mocniej.
-Spokojnie. Wcale tak o tobie nie uważam. Chciałem Ci tylko coś pokazać. Naprawdę zaufaj mi.
Dałam się mu przekonać. Szliśmy jeszcze trochę przez półciemny korytarz aż w końcu weszliśmy do jednego z pokoi. Harry podszedł do okna, które wydało skrzypiący pisk podczas otwierania. Jak na taki wspaniały lokal w pomieszczeniu nie było tak pięknie jak na dole.Chłopak sprawnie przeszedł na drugą strone i stał na metalowych schodach, które nie wydawały mi sie najbezpieczniejsze.
-No na co czekasz, chodź. - Mimo że w środku cała drżałam ze strachu, nie okazywałam tego przemknęłam przez okno i usiadłam na stopniu.
-A wiec co chciałeś mi pokazać?
-Hmmm. No chyba nic takiego. Chciałem z tobą porozmawiać, tu nam nikt nie będzie przeszkadzał. A poza tym śliczny stąd widok?
-Żeby mnie zachwycić musisz się bardziej postarać. Takie widoki to ja mam z okna od łazienki.- zaśmiałam się .
-Jakie masz zainteresowania?
-Uwielbiam pisać.
-Ulubiony kolor?
-Czarny, żółty, różowy.
-Ja też kocham różowy! Ulubiona liczba?
-Oczywiście że 69!
Harry zafalował znowu śmiesznie brwiami i wyszczerzył się łobuzersko.
-No co? -Zaśmiałam się.
-Wiesz ja też lubię 69..-Powoli zbliżał się do mnie, lecz ja położyłam dłoń na jego idealnie gładkiej twarzy i odepchnęłam go.
-Może teraz ty coś powiesz o sobie! Nadal mało o tobie wiem.
-A może się spotkamy i wtedy pogadamy? A teraz wracajmy na imprezę?
-Hmm. No okej. -Podałam mu mój telefon a on szybko wpisał swój numer i podpisał Hazza.

***** Oczami Patryhy ******
Nie wierzę !!! Po prostu nie wierzę!!! To się nie dzieje naprawdę.! To tylko sen!!! Zaraz zapewne się z niego wybudzę.!!!!
- Cieszę się, że mogę się spotkać z tak piękną dziewczyną jak ty - uśmiechnął się Niall i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Jasne, mówisz tak bo pewnie Ann Ci kazała.
- Nigdy. Owszem to był jej pomysł, ale spotkanie z Tobą wymyśliłem ja. - nie przestawał patrzeć się w moje oczy.
- Dziękuję. - powiedziałam cicho. Niall przyłożył palca do moich ust na znak bym nic nie mówiła.
Szliśmy przez park. Na uliczce porozrzucane były płatki róż, obok zapalone były świeczki. Szliśmy tak milcząc wpatrując się w gwieździste niebo. Czułam, że robi się troszkę niezręcznie więc zaczęłam mówić:
- Moja wymarzona randka. - powiedziałam i spojrzałam w niebo. - Dziękuję - wyszeptałam.
- Proszę, to dla mnie przyjemność spędzić z Tobą dzień. Teraz chodź zabiorę Cię w jeno miejsce i wtedy będziesz mogła powiedzieć, że twoje małe marzenie się spełniło. - Uśmiechnął się, złapał za rękę i prowadził mnie w dość nieznanym kierunku. Po 10 minutach drogi znaleźliśmy się na dachu, na którym było pełno kwiatów, a na środku stał stolik z miejscami dla dwóch osób.

 Niall poszedł do radia i po chwili w głośnikach zabrzmiała moja ulubiona piosenka "Little Things" Niall objął mnie i kołysał w rytm piosenki. Śpiewał każdą zwrotkę patrząc mi się w oczy. Gdy skończyliśmy usiedliśmy przy stoliku, kelner wszedł, podał nam jedzenie oraz zapalił świece. Było cudownie. Około 22 byliśmy z powrotem w lokalu. Wiechał mój urodzinowy tort z 18 świeczkami na samej górze. Zupełnie nie wiedziałam jakie życzenie powiedzieć, bo moje marzenia już się spełniły. Zdmuchnęłam świeczki, wszyscy zjedliśmy tort, a potem tańczyliśmy, bawiliśmy się i wygłupialiśmy się do białego rana.
******* Oczami Annabeth********
Wszyscy się rozeszli zostałam tylko ja i moje przyjaciółki. Pomogłyśmy troszkę kelnerom przy znoszeniu brudnych naczyń i gdy skończyłyśmy zadzwoniłam do mojego taty by po mnie przyjechał. Po 15 minutach tata czekał na mnie w samochodzie. Wsiadłam i pojechaliśmy do domu. Poszłam szybko wziąć prysznic, nałożyłam na twarz krem na noc i rzuciłam się zmęczona na łóżko.
Obudziłam się o 12:30. Wstałam wzięłam z szafy to: http://allani.pl/zestaw/648863 i poszłam się wykąpać. Po kąpieli umyłam zęby, nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na dół do rodziców. Opowiedziałam im o całej wczorajszej imprezie a mama podała mi obiad. Po zjedzeniu chciałam ostatni raz spotkać się z moimi przyjaciółmi Jake'iem, Matt'em, Claudią, Carlą, Amandą, Harry'm, Liam'em, Zayn'em, Niall'em, i Louis'em.
O 14 wszyscy już byli w moim domu. Jak to zwykle bywa zaprosiłam ich do mojego salonu. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Dałam propozycję abyśmy poszli popływać, ponieważ mam w piwnicy basen. Wszyscy się zgodzili:
- Tylko jest jeden problem - Powiedział zrezygnowany Louis. - Nikt z nas nie ma kąpielówek.
- O to się nie martwcie. - uśmiechnęłam się. W piwnicy również mam wszystkie rozmiary kąpielówek.
-To super. - powiedzieli chórem.
Ja i dziewczyny poszłyśmy do mojego pokoju, bo tam maiłam stroje dla nas a chłopaki poszli do piwnicy.:
- Kochana strasznie Ci dziękuję! To był najwspanialszy prezent pod słońcem! - przytuliła mnie Patryha
- Dla Ciebie zrobiłabym wszystko. Widzisz mówiłam Ci, że marzenia się spełniają. - puściłam jej oczko. - Tylko czasem trzeba im pomóc.
- I za tą pomoc Ci dziękuję. Kocham Cię.!
- Ja ciebie też słońce. - powiedziałam i obdarowałam ją promiennym uśmiechem. Po 10 minutach byłyśmy już gotowe. Zeszłyśmy na dół gdzie chłopaki już się bawili. Zayn, Jake, Matt i Liam grali w siatkówkę w wodzie, zaś Louis, i Harry gonili się wokół basenu.:
-Hahaha zobacz jak oni świetnie się bawią. - zaśmiałam się.
Czas na zabawie bardzo szybko nam minął. Chłopaki musieli już iść, Matt także musiał się zbierać. Zostałam więc sama z Jake'iem. Usiadłam mu na kolanach i pocałowałam go.
- Będę za tobą tęsknić kochanie. - powiedziałam ze smutkiem.
- Ja za tobą też kotku.
- Obiecaj mi, że przynajmniej będziesz dzwonił.
- Obiecuję. - powiedział.
Włączyłam telewizor i razem oglądaliśmy jakąś komedię romantyczną. O 22 Jake musiał już się zbierać. Jak tylko Jake wyszedł ja wyciągnęłam moją walizkę i zaczęłam pakować do niej 1/3 zawartości mojej szafy. Po 23 poszłam się wykąpać i położyłam się spać.

__________________________
Cześć! ;) I oto kolejny rozdział. Tym razem troszkę dłuższy. Postaramy się coś dodać jutro lub pojutrze, ale mamy teraz egzaminy i nie żałują sobie prac domowych kartkówek itd. Dobrze wiecie jak to jest w szkole...
Trochę zasmuca nas liczba wyświetleń, ale zdajemy sb sprawę ,że to też zależy od tego jak piszemy... Postaramy się dodawać częściej i być coraz lepsze.
Jeśli mamcie jakieś uwagi, pozytywne czy też negatywne piszcie w kom.
Pozdrawiamy Claudia&Patryha! : ***

poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 2


Rano obudził mnie dźwięk dobiegający z mojego telefonu. Był to budzik ustawiony przeze mnie. Wstałam mozolnie z łóżka przeciągając się. Z szafy wybrałam  To i udałam się do łazienki. Dziś zamierzałam już iść na uczelnie więc wykonałam poranną toaletę, wyprostowałam włosy i wyszłam z łazienki udając się do kuchni. Mama była jeszcze w domu piekła naleśniki. Podeszłam do niej pocałowałam w policzek po czym udałam się do lodówki i wyjęłam sok bananowy. Nalałam sobie i usiadłam przy stole. Tato podszedł do mnie i cmoknął w policzek. Po zjedzeniu naleśników ubrałam buty, torbę założyłam na ramię i wyszłam z domu pośpiesznym krokiem. Po 15 minutach drogi byłam pod uczelnią. W oddali zauważyłam moich przyjaciół czekających na mnie. Udałam się w ich kierunku, pocałowałam Jake'a, Przytuliłam dziewczyny i Matta. Właśnie.. Nasza kochana Patryha za kilka dni obchodzi urodziny. 18 urodziny! A ja kompletnie nie wiem jaki prezent jej kupić. Dzwonek na wykłady wyrwał mnie z zamyśleń. Z przyjaciółmi udaliśmy się do sali, w której mieliśmy wykłady z języka Francuskiego. Jak ja kocham panią od francuskiego.. Yhh.. Na lekcjach  mało kto jej słucha. Połowa albo śpi albo smsuje. Ja należę do tej drugiej grup. Usiadłam pomiędzy Mattem a Claudią i zaczęłam myśleć nad prezentem dla Patryhy. Nagle wpadłam na doskonały pomysł! Postanowiłam od razu napisać do Harrego, bo to z nim był związany mój prezent.:
" Witaj Harry. Chciałabym się z tobą spotkać. To dla mnie dość ważne. Ann. xx"
Błyskawicznie dostałam odpowiedź.:
" Chętnie się z tobą spotkam. ;) No to dziś o 15 czekam na Ciebie w Nando's. Wiesz gdzie to? Harry. xx"
odpisałam :
" Super! Tak wiem. Dziękuję! Ann. xx"
Reszta wykładów zleciała mi całkiem szybko. Z uczelni wyszłam o 14:30, a ponieważ do restauracji miałam bardzo blisko od razu tam poszłam. Weszłam do środka i ujrzałam uśmiechającego się do mnie loczka.:
- Cześć Harry! - podeszłam i pocałowałam go w policzek.
- Witaj. Miło cię widzieć - uśmiechnął się.  - Czego się napijesz?
- Może być Latte macchiato.
- Już się robi! - Harry podszedł do baru i poprosił o moją kawę a sobie wziął sok jabłkowy.
- Więc powiesz mi co chciałaś? - Harry zapytał.
- Tak, tak. Już Ci mówię. A więc mam przyjaciółkę, która szaleje na waszym punkcie.A najbardziej chyba na punkcie Nialla. I niedługo ma swoje 18 urodziny. Chciałam, żeby mój prezent był wyjątkowy i przyszedł mi do głowy pomysł, abyście zaśpiewali na jej urodzinach. Jeśli oczywiście się zgodzicie. - oznajmiłam.
- Dla Ciebie wszystko. - powiedział mój kochany loczek - A jeśli to ma komuś sprawić radość to tym bardziej. Ja jestem na tak. Wiesz co mam pomysł. Tutaj niedaleko mieszkamy. Może chodźmy od razu zapytamy się co sądzi reszta chłopaków. - dał pomysł Harry.
- No ok tylko dopiję kawę i możemy iść. - dokończyłam moją kawę i razem z Harrym poszliśmy do jego domu. Zdziwiło mnie to bo znaleźliśmy się na najbogatszej ulicy Londynu i na dodatek 2 ulice od mojego domu.
Weszliśmy do ogromnego domu. Było tam ślicznie, no w końcu to dom sławnych ludzi. Harry zaprosił mnie do salonu w którym siedziało dwóch chłopaków. Blondyn opychał się chipsami i wpatrzony był w telewizor, zaś drugi czytał książkę.:
- Emm chłopaki.. Gdzie jest reszta?- Ciemnowłosy wyjrzał zza książki i powiedział :
- U siebie. - uśmiechnął się i wrócił do czytania książki.
- boże.. co za ludzie.. widzą, że nie przyszedłem sam a oni nawet tego nie zauważają. Przepraszam Cię zaraz tu wszystkich zwołam. - powiedział Harry i podszedł do schodów. - WSZYSCYYY NA DÓŁ DO SALONU! TERAZ! - wydarł się i po chwili 4 chłopaków stanęło przed nami w szeregu.
- To jest Annabeth, ale mówcie do niej Ann. Ann to jest Zayn ten debil z marchewką w ręku to Louis, ten z chipsami to Niall, a ten najbardziej spokojny to Liam. - chłopcy kolejno podali mi rękę na przywitanie i każdy się do mnie uśmiechnął a po chwili Harry kontynuował - Ann to moja przyjaciółka z dzieciństwa niedawno wpadłem na nią i wylałem na nią jej kawę. - zaśmiałam się. Harry zaczął mówić dalej - Ann ma przyjaciółkę która nas uwielbia a najbardziej Ciebie Niall - Niall zastopował z jedzeniem, uśmiechnął się i znów zaczął jeść. - I ta przyjaciółka obchodzi za 5 dni swoje 18 urodziny. Dlatego też Ann poprosiła abyśmy zagrali na jej urodzinach. Co wy na to?
- Pewnie, że zagramy, w końcu to jej marzenie a marzenia trzeba spełniać - Powiedział Liam.
- No jeśli jej przyjaciółka jest równie piękna jak Ann to z ogromną przyjemnością - dodał Lou, spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Ja zarumieniłam się i uśmiechnęłam.
- To świetny pomysł jestem za. - Oznajmił Niall - I wiecie  co? Mam pomysł. Po naszym występie spotkam się z twoją przyjaciółką - dodał.
- Jejku naprawdę mógłbyś? - powiedziałam rozpromieniona.
- Oczywiście.
- Boże, jak ja się wam odwdzięczę! - niemalże krzyknęłam.
- NIe musisz. To będzie rekompensata za tą kawę. - Uśmiechnął się Harry.
- Jesteście kochani.! - w sumie to nie myślałam, że to mogą być tacy spoko goście. Mam nadzieję, że mnie polubili bo ja ich tak.
- No to może zostaniesz u nas jeszcze trochę? Zrobimy sobie maraton filmowy. Hmm? - Zapytał mulat z pięknymi czekoladowymi oczami.
- Z miłą chęcią.! - Było bardzo fajnie, dużo się dowiedziałam o chłopakach i chyba mnie polubili. Wymieniliśmy się numerami oraz twitterami po czym postanowiłam wracać do domu.
W domu czekali na mnie rodzice i Lily z kolacją. Poszłam umyć ręce i wróciłam do stołu. Po kolacji poszłam odrobić lekcje. Zajęło mi to tyle czasu, że nie miałam już siły na nic tak chciało mi się spać. Poszłam się tylko wykąpać i rzuciłam się na łóżko. Już prawie zasypiałam gdy mój telefon zaczął wibrować na znak nowej wiadomości. Był to Lou:
"Mam nadzieję, że jeszcze nie śpisz i nie obudzę Cię. ;) Myślę, że niedługo się spotkamy, bo chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić. Lou xx"
Nie miałam siły mu odpisać , bo oczy same mi się zamykały. Odłożyłam telefon pod poduszkę i usnęłam.

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 1

Jeszcze tydzień i wakacje... Szłam zatłoczoną ulicą Londynu rozmyślając co też w wakacje będę robić. Pierwsze 2 tygodnie spędzam z rodzicami na słonecznych Malediwach. Gdy wrócę zapewne zajmę się moimi przyjaciółmi i chłopakiem, bo muszę przyznać iż trochę ich zaniedbałam przez tą ciągłą naukę. Właśnie dochodziłam na moją ulicę, która była spokojna i znacznie mniej zatłoczona niż ta którą szłam przed chwilą aż nagle mój telefon zawibrował. Wyciągnełam go z tobebki. Okazało się, że dzwoni Claudia. Umówiłyśmy się, że nasza paczka, mam na myśli ja Claudia,Patryha, Carla, Amanda Jake i Matt spotkamy się o 18 w Milkeshake City. Miałam jeszcze dużo czasu więc powolnym krokiem zmierzałam w stronę mojego domu. Dziś było bardzo ciepło. W końcu to już końcówka czerwca. Weszłam do domu obok drzwi zdjełam buty i podąrzyłam do kuchni, w której cała moja rodzinka już na mnie czekała z obiadem. Poszłam jeszcze umyć dłonie i usiadłam z nimi przy stole. Po skończonym obiedzie zabrałam jogurt z lodówki i poszłam do mojego pokoju. Była dopiero 14 więc postanowiłam, że napiszę już referat dla Pana Wilsona. Dość szybko mi poszło, bo już po godzinie referat był gotowy. Rzuciłam się na łóżko kładąc na kolana swojego laptopa. Włączyłam swojego Twittera, posprawdzałam kilka rzeczy i tak minął mi czas aż w końcu postanowiłam się uszykować na spotkanie. Poszłam wziąć prysznic, wybrałam z szafy To. wyprostowałam włosy, nałożyłam lekki makijaż i postanowiłam już powoli wyjść, ponieważ miałam jeszcze 15 minut. Gdy stanełam przed ogromnym budynkiem ujrzałam biegnących w moją stronę przyjaciół. Przywitałam się z nimi i razem poczekaliśmy na Jake'a, który zjawił się dość szybko. Czas bardzo miło nam zleciał, ale też bardzo szybko. Nim się zorientowaliśmy była już 22. Postanowiłam już wracać do domu. Jake odprowadził mnie pod mój domu pocałował mnie na pożegnanie i wrócił do siebie. Ja wziełam odprężającą kąpiel, bo wogóle nie byłam senna, potem włączyłam laptopa, odwiedziałam portale społecznościowe i moje ulubione stronki dotyczące mody. Wkrótce usnęłam.
                                              ************
Rano. Obudziłam się o 6:00. Wykłady miałam dziś o 7:30 więc miałam jeszcze sporo czasu. Wybrałam ubrania, a mianowicie To i poszłam wziąć szybki prysznic, oraz umyłam zęby, ubrałam się, włosy upiełam w wysokiego koka. Zpakowałam najpotrzebniejsze notesy i podręczniki do mojej torby, wpakowałam telefon i wyszłam z pokoju zostawiając przy okazji niezły bałagan w pokoju. Pożegnałam się z tatą, bo mama była już w pracy i wyszłam. Ponieważ było jeszcze wcześnie postanowiłam przejść się dłuższą drogą. Po drodze weszłam do kawiarni aby kupić sobie kawę na wynos. Nagle poszułam, że cała kawa ląduje na moich ubraniach a ja sama na trawniku. :
-Co ty do cholery robisz?! Nie umiesz chodzić?! - powiedziałam zdenerwowana.
-Ja... prze...przepraszam... nie chciałem! - powiedział z przerażeniem chłopak. Spojrzałam na jego twarz i nagle mnie olśniło.! No tak.. od razu wiedziałam, że skądś znam ten głos... Teraz mam pewność! To Harry.. Harry Styles.. Przyjaciel z piaskownicy!
-Harry?! - spojrzałam na niego z niedowierzeniem.
- Annabeth?! No proszę proszę jesteś jeszcze piękniejsza niż przedtem! - uśmiechnął się
- Hahaha.. Żarty się ciebie trzymają widzę Harroldzie! - mówiąc to wykrzywiłam zabawnie brwi. - trzeba przyznać, że miłe spotkanie! Hahaha!
-Naprawdę Cię przepraszam.. Muszę Ci to teraz jakoś wynagrodzić! Może odkupie ci te ubrania..
- Daj spokój.. Nie ma mowy.. Ale fakt.. trzeba coś z tym zrobić bo na uczelni wolę się taka nie pokazywać. - Harry zaśmiał się.
- Może odprowadzić Cię do domu? - zapytał.
- Hmm.. W sumie czemu nie.. Ale jeśli myślisz, że to wystarczy to się grubo mylisz! - Oboje zaczeliśmy się śmiać.. Jak dobrze go znowu widzieć, po tylu latach. Nic a nic się nie zmienił . Nadal jest zakręcony jak jego loczki. Zawsze miałam w nim wsparcie, byliśmy najlepszymi kumplami... Nigdy nie ruszaliśmy się bez siebie.
- Ann.. Co tak wogóle u ciebie słychać?
- Wszystko jak najbardziej w porządku. Wiesz w sumie to niewiele się zmieniło od czasu gdy mieszkaliśmy blisko siebie. Studiuje, czasem dostaje zlecenia by fotografować modelki..
- Czyli wszystko co kochasz. - Powiedział Harry i słodko się uśmiechnął.
- Mhm...Hahahahahha... Przypomniało mi się coś.. Hahhahhahahhahah - nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- Co takiego? - Zapytał Harrold.
- Pamiętasz jak razem dokarmialiśmy wszytskie koty z okolicy, podkradaliśmy naszym mamą jedzenie z lodówek.. swoją drogą niezły ochrzan wtedy zebraliśmy! Hahah - Uwielbiałam wspominać tamte chwile.. Beztroskie chwile, zabawa do późna, zero problemów, Bezgraniczna radość. ..
- Hahaha! To było mega.! - Harry wybuchnął śmiechem a my staliśmy już przed moim domem.
- Już jesteśmy, tutaj mieszkam. Dziękuję ze mnie odprowadziłeś. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy tylko nie chcę mieć znowu na sobie kawy - zaśmiałam się.
-Na pewno się spotkamy. - Uśmiechnął się Harry - proszę masz tutaj mój numer. Dzwoń, pisz kiedy będziesz tylko chciała - dodał. Na  pożegnanie mnie przytulił i poszedł.
Weszłam do domu poszłam szybko pod prysznic ubrałam się w białą bokserkę i dżinsowe spodenki. Gdy spojrzałam na zegarek stwierdziłam, że nie warto już iść na uczelnie. O 16 miała przyjść do mnie Claudia. Zamówiłam sobie pizze, ponieważ mama była dziś w pracy do późna i nie zrobiła obiadu. Zjadłam i usłyszałam dzwonek do drzwi. Była to oczywiście Claudia. Uśmiechnięta blondynka stała przede mną. Zaprosiłam ją do środka i razem poszłyśmy do mojego salonu, w którym zawsze organizowałam różne imprezy, domówki. Był to tylko mój salon. Claudia usiadła na kanapie a ja zeszłam do kuchni po nasz ulubiony sok pomarańczowy. Wziełam do ręki dwie szklanki i sok i poszłam na górę. Usiadłam obok mojej radosnej przyjaciółki i zaczełam jej opowiadać dlaczego nie było mnie dziś na wykładach:
- Posłuchaj szłam sobie na uczelnie z kawą przez park, bo miałam jeszcze troszkę czasu, aż nagle wpadł na mnie jakiś chłopak! I okazało się, że to był Harry Styles - mój przyjaciel z Holmes Chapel. Przeprosił mnie i odprowadził pod dom. - powiedziałam a moja przyjaciółka zaczeła piszczeć. Spojrzałam na nią wykrzywiając brwi. - O co Ci chodzi.? - zapytałam.
- Jesteś pewna, że to Harry Styles?! - zapytała radosna.
- No tak, chyba własnego przyjaciela bym poznała - uśmiechnęłam się - A powiesz mi dlaczego tak piszczysz?
- Nie żartuj, że nie wiesz!! Przecież to Harry Styles z One Direction. - Oznajmiła blondi a ja o mało nie zadławiłam się sokiem.
- Żartujesz! - powiedziałam z niedowierzaniem.
- Niee!!!! - Nie mogłam uwierzyć, że mój loczek stał się sławną gwiazdą. Nigdy nie interesowałam się boysbandami, ale coś mi mówiło, żeby to zmienić. Nie lubiałam nigdy tych "gwiazdeczek" a tu nagle okazuje mi się, że mój jedyny przyjaciel z Holmes Chapel nią jest! Siedziałyśmy tak z Claudią, rozmawiałayśmy, aż ona musiała już iść, gdyż dzwoniła do niej jej mama. Ja rzuciłam się na łóżko włączając laptopa.  Ciągneło mnie by sprawdzić i dowiedzieć się coś więcej o zespole One Direction. Poczytałam dość dużo informacji na ich temat i postanowiłam napisać do loczka :
" No wiesz, nawet się nie pochwaliłeś, że teraz jesteś gwiazdą.! Ann. xxx"
Chwilę potem otrzymałam odpowiedź od Harrolda:
" Myślałem, że wiedziałaś. ;) Harry xxx "
Nie miałam już sił odpisać, ponieważ..

Bohaterowie







Annabeth Victoria Anderson- Pewna siebie, inteligentna, z pozoru miła dziewczyna. "Z pozoru" ponieważ gdy ktoś zajdzie jej za skórę potrafi skutecznie zniszczyć ową osobę. Ma 17 lat. Jest szczupłą, średniego wzrostu dziewczyną.Ma brązowe oczy oraz ciemne włosy z końcówkami zafarbowanymi na różowo. Ponad życie kocha swojego chłopaka, przyjaciół oraz rodziców i swoją młodszą siostrzyczkę. Pochodzi z bogatej rodziny. Jej matka jest właścicielką ogromnego SPA w centrum Londynu, zaś Ojciec właścicielem dużej firmy korporacyjnej. Nastolatka ma znakomity kontakt z ojcem. Jej pasją jest fotografia oraz rysowanie. Studiuje na jednej z najlepszych Londyjskich akademii. Kocha RAP lecz nie robi z siebie skejciary. Ubiera się jak normalna dziewczyna.  Jest tolerancyjna z uwagi na to, że jej przyjaciel jest gejem. Ma cudowny charakter i dlatego też wszyscy ją bez problemu lubią. Od 3 lat mieszka w Londynie. Wcześniej mieszkała w  Holmes Chapel. Miała tam swojego przyjaciela, z którym niestety straciła kontakt. 








Claudia Alyssa Hoffman- przyjaciółka Annabeth, Patryhy, Carli, Amandy. Studiuje na tej samej akademii co Ann. Dorabia jako modelka. Ma Bląd włosy i brązowe oczy. Jest wysoka. Ma 17 lat. Uwielbia zespół One Direction i jej marzeniem jest spotkać się z Zayn'em Malikiem. Jej pasją jest moda. Wychowała się bez ojca, który zostawił ją i jej matkę gdy miała 3 latka. Jest miłą i nieśmiałą dziewczyną. Mieszka w centrum Londynu. 







Patryha Emily Jeames- przyjaciółka Ann, Carli, Amandy i Claudii. To wysoka brunetka o brązowych oczach. Jest niezrównoważona psychicznie i zakręcona. Interesuje się muzyką, kocha One direction, a najbardziej Niall'a Horana. Uczęszcza  do tej samej szkoły co jej przyjaciółki, na profilu muzycznym. Uwielbia grę na gitarze.  Ma 17 lat. Mieszka sama. 










Carla Aurora Monh - Wysoka blondynka o brązowych oczach. Carla jest egoistyczna i troszkę zadufana w sobie, często zapomina o uczuciach innych i nie liczy się z ich zdaniem, ale mimo to jest bardzo opiekuńcza i przyjacielska. Ma zimne serce na zewnątrz, ciepłe od środka. Ma 19 lat. Przyjaźni się z Ann, Claudią, Patryhą oraz Amandą. Studiuje dziennikarstwo i prawo. Uwielbia romanse, czytać książki, pisać opowiadania, liczbę 69, sukienki i buty na koturnie.









Amanda Alex Caollins - Amanda ma brązowe, kręcone włosy i tego samego koloru oczy. Jest średniego wzrostu jest dziewczyną o zakręconym charakterze, jest bardzo uczuciowa, ma dobre serce, lecz nie zawsze tak jest. Jej pasją jest moda i podróże. Ma 18 lat, studiuje prawo. Uwielbia jeździć na rolkach. Ma duszę romantyka. Mieszka ze swoimi rodzicami i siostrą w centrum Londynu. 






Matthew Andy Heston - Przyjaciel Annabeth i Claudii. Jest gejem. Nie przejmuje się opinią innych. Pewny siebie, wysportowany wysoki Blondyn z niebieskimi oczami. Dorabia jako dziennikarz Londyńskiego dwutygodnika młodzieżowego. Interesuje się sportem oraz grami komputerowymi. Uczęszcza do tej samej akademii co jego przyjaciółki. Ma sporo wrogów. 






Jake Drew Rebhorn - chłopak Annabeth. Kocha swoją dziewczynę najbardziej na świecie. Ma  18 lat brązowe włosy i zielone oczy.  Jest szkolną "gwiazdeczką". Obiekt wielu westchnień. Studiuje na tej samej akademii co jego dziewczyna. Przyjaźni się z Matt'em oraz Clive'm, Ben'em i John'em - kolegami z jego  klasy. Jego pasją jest jazda na deskorolce, piłka nożna oraz koszykówka. Kocha RAP. 








One Direction -  Boysband składający się z pięciu piosenkarzy. Mieszkają na jednej z najbogatszych ulic Londynu.  Nie od razu pojawiają się w Zyciu Ann. Jednak po niedługim okresie czasu będą przyjaciółmi Annabeth. : 
Zayn Jawaad Malik -Urodził Się 12 Stycznia 1993 Roku w Bradford. Wysoki, dobrze zbudowany mulat z czekoladowymi oczami. Nazywany bad boy.  Jest muzułmaninem. 

Harry Edward Styles- urodził się 1 lutego 1994 w Holmes Chapel. Ma kręcone brązowe loki i zielone oczy. Należy do zespołu One Direction. Jest przyjacielem Ann. 
Louis Tomlinson -  urodził się 24 grudnia 1991 w Doncaster. Jest wysoki, ma brązowe włosy i niebieskie oczy. Uwielbia Marchewki. Ma dziewczynę - Eleanor Calder
Niall James Horan – urodzony 13.09.1993r. Pochodzi z Mullingar w Irlandii. Potraf grać świetnie na gitarze. Blondyn o niebieskich oczach. Kocha jedzenie. 
Liam James Payne – urodzony 29.08.1993r. w Wolverhampton,Wielka Brytania. Ma fobie na łyżki. Ma dziewczynę - Danielle Peazer. Ma brązowe włosi i brązowe oczy. 















Witamy wszystkich!

Mamy na imię Claudia i Patryha. Na wstępie uprzedzamy, że jesteśmy w pełni amatorkami. Blog powstał gdyż nasza koleżanka namawiała nas do założenia, ale nie ukrywamy że jest to doby sposób na zabicie nudy. Będziemy tutaj pisać imaginy jednoczęściowe oraz jedno opowiadanie dłuższe-rozdziałowe. Będzie nam niezmiernie miło jeśli będziecie czytać, komentować, oraz zachęcamy do dodania się do obserwatorów.
Pierwsze posty już za chwile na zakładce "1d jako.." :)
Jeśli macie jakieś pytania piszcie w komentarzu lub piszcie na ask'u  Patryha & Claudia.
Pozdrawiamy. : *** :)